Pokazywanie postów oznaczonych etykietą before and after. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą before and after. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2014

Pobudzająca czerwień

Potrzebujecie czasami jakiegoś mocnego akcentu we wnętrzu? Czegoś co od razu przyciąga wzrok, dodaje energii, cieszy "oko"?



Zamarzyła mi się czerwień w salonie... I to nie w dodatkach, tylko w meblach. Czerwień w odcieniu dojrzałej maliny, przytarta starością... Oprócz wymarzonego koloru meble musiały mieć jeszcze określony kształt i rozmiar. W żaden sposób nie można było tego połączyć by znaleźć "gotowca".

Wymierzyłam, naszkicowałam a resztą zajęli się już Ada i Michał z Daro Meble. Minął już prawie rok, jak przyjechały do mnie konsola i bieliźniarka. Zamówiłam je w "surówce" bo ciężko mi było wytłumaczyć kolor i efekt przetarć.

Potrzebowałam mebelka na podręczne rzeczy, czytane aktualnie książki, ulubione płyty, ładowarki... I tak z potrzeby powstała konsolka:


Farby mieszałam, mieszałam aż uzyskałam zadowalający kolor. Wybrane miejsca konsoli pomalowałam brązową bejcą, przetarłam bezbarwnym woskiem i całość dwukrotnie pomalowałam czerwienią. Następnie tylko kilka ruchów papierem ściernym i woskiem postarzającym.




Potrzebowałam też miejsca na gry planszowe, bajki dla dzieci, bloki i całą masę kredek, flamastrów i farb. Tak powstał kolejny mebelek:



 I znów powolny proces malowania...



Ta czerwień jest u nas od września. Dość wyrazista ale nie męczy. Energiczna ale zarazem uspokaja. Może to kolor, a może drewno a może fakt, że całą naszą piątką najchętniej tutaj spędzamy czas...




Pozdrawiam ciepłą czerwienią...
Magda

czwartek, 23 stycznia 2014

Zdrowia, miłości i radości...

Tak, tak wiem, że życzenia składaliśmy już prawie miesiąc temu... Nieubłagany czas...
Dziękuję Wam za wszystkie mailowe pozdrowienia, za pamięć!
I Wam również życzę w 2014 aby nic co robicie nie zmieniło się w rutynę, abyście dostrzegali piękno i radość każdego dnia i abyście życzliwością i szczerością obdarzali wszystkich wokół.

A tak wyglądał nasz "kawałek" świąt (już spakowany w kartonach:-)))














W poprzednim roku w miejscu wiszącej półki widocznej na zdjęciach poniżej, stała ta witryna. Jak dla mnie urocza... Niestety jakość jej wykonania pozostawiała wiele do życzenia... Odnowiłam więc półkę kupioną na "starociach". Usunęłam z niej starą farbę olejną i pomalowałam na biało uwidaczniając dębowe słoje woskiem postarzającym i patyną. I tak zastąpiła miejsce witryny...





A co do jakości wykonania - to następnym razem pokażę Wam meble, które mimo wielu obaw mogę ze spokojnym sumieniem polecić...:-)

czwartek, 9 sierpnia 2012

Kowboj wyruszył w rejs i Kącik Wodnego Policjanta...

Nasz kowboj wyruszył w rejs z Zielonym Czółnem...:-)


Asia doceniła nasze rodzicielskie zmagania i zaprosiła nas do Letniego Wydania Green Canoe Style:-)
Cieszę się, że Jej i Wam spodobała się aranżacja pokoju chłopięcego. Zapraszam Was do lektury całego magazynu bo jest tam wiele ciekawych i pięknych inspiracji!

Kącik naszego Szeryfa już znacie:



Jeśli macie ochotę na więcej zdjęć i informacji, to znajdziecie je w GCS 2/2012 oraz tutaj.

Przedstawiając Kącik Kowboja obiecałam również zdjęcia drugiej części pokoju - czyli pomysłu Maksa na patrolową łódź policyjną. Jednak wiosna a później lato wygoniło nas z czterech ścian na zieloną trawkę i "wariacje na temat" zostały przerwane:-) a to co udało nam się dokończyć, wygląda następująco:


Tak jak już wspominałam chłopcy mają wspólny pokój a w nim wspólną kolorystykę:-) To dzięki temu, mimo odmiennych zainteresowań udało nam się stworzyć spójne wnętrze.

Kącik Maksa miał nawiązywać do "Wodnego Policjanta".


 

Wspólnie wymyśliliśmy żagiel z charakterystycznym dla policji wodnej oznakowaniem. Oznaczenie wydrukowałam na tkaninie i przyszyłam do żagla, który to zamocowałam na kiju od szczotki. 


Dodatkowo Maks powiedział, że jego łóżko będzie łodzią więc musimy na nim zawiesić kotwicę. Narysowałam więc kotwicę na starej desce a teść wyciął ją wyrzynarką. Dodałam jej kolorystycznych szlifów i wedle życzenia zawisła na łóżku.


Na ścianie znalazło też miejsce stare wiosło i ster a uszyty kilka miesięcy wcześniej worek piracki (pokazywałam go tutaj) skrywa łupy zdobyte przez Policjanta:-) 


Co nie mieści się w worku, schowane jest w nadgryzionych zębem czasu walizkach.


Do tych walizek trafiają też prace plastyczne moich Pociech, które nie mieszczą się na poniższej tablicy lub też zostają zastąpione nowymi:-)


Dla licznych drobnych elementów – patrz ulubione klocki Lego moich Szkrabów – uszyłam kuferki w biało-niebieskie paseczki, które włożyłam do wiklinowych koszyków. Kuferki to pełen recykling - czyli tak jak lubię najbardziej - tkaninę na ich uszycie pozyskałam ze starej męskiej koszuli:-)


Kuferki sprawdziły nam się w 100%! - podczas wyjazdów chłopaki pakują do nich swoje ulubione zabawki i zabierają w podróż. 
 
Pozostając przy krawieckich tematach, przerobiłam również narzutę - a raczej z jednej zrobiłam dwie:-) Jej oryginalne przeznaczenie to pojedyncze łóżko. Przyznam Wam szczerze, że nawet mi jej poprawne rozłożenie sprawiało trudność (ciężka i wielka płachta) a co dopiero małym chłopcom. Przecięłam ją więc na pół, doszyłam lamówkę z pasującej tkaniny i mam dwie zgrabne narzuty:-) Poza tym są dwustronne więc jak nam się znudzi patchwork, wykładamy krateczkę:


Ta część pokoju czeka jeszcze na stworzenie radiostacji i kilku innych zaleceń Maksa:-) Nie wiem jednak czy po tegorocznych wakacjach i zachętach z naszej strony do ciągłych podróży pokój nie ulegnie drastycznej zmianie...:-) Zapytałam Maksa ostatnio jak chciałby urządzić swój pokój w remontowanej właśnie stodole - "to będzie pokój archeologa" - odpowiedział...

Zatem ahoj przygodo!!!




balon wyszperany gdzieś na pchlim targu

stara teczka od mojego wujka (podobnie zresztą jak jedna z walizek)


Oczywiście Ci, którzy do mnie zaglądają zauważyli zapewne zdecydowanie lepszą jakość niektórych z powyższych zdjęć. To niestety nie moja zasługa a naszego dobrego znajomego, który pomógł nam przygotować materiał zdjęciowy do letniego wydania GCS, za co mu serdecznie dziękuję. Namiastkę jego pracy możecie również zobaczyć na stronie www.pokojdziecka.pl

Pozdrawiam Was gorąco!
Magda 


niedziela, 8 lipca 2012

RÓŻAne błękity

Witajcie,
dziękuję za wszystkie miłe słowa i maile. Przepraszam, że nie odpowiadam na bieżąco ale jestem całkowicie poza zasięgiem:-) Jak tylko to będzie możliwe, z pewnością Was odwiedzę i odpiszę!!!

Tegoroczne wakacje spędzamy przy budowie naszej wymarzonej stodoły, która jest w pięknym miejscu ale poza zasięgiem sieci:-)

Dzisiaj opuściliśmy naszą wieś i wyruszyliśmy na pyszny obiadek u rodziców. Ukradłam więc chwilkę dla siebie i pokażę Wam moje pierwsze przeróbki krzeseł:-)

Stodołę chcę urządzić w bielach i pastelach. Krzesła będą również w tej kolorystyce.
To wcześniejsze przymiarki kolorystyczne z moimi ulubionymi łubinami i piwoniami:



Krzesła oryginalnie były pokryte kryjącą farbą w odcieniu kremu i pokryte lakierem do spękań (taka pajęczynka).
Zamawiając je myślałam, że może nie będę musiała zmieniać ich kolorystyki i zajmę się wyłącznie tapicerką.
Okazało się jednak, że ten kremowy odcień zupełnie nie wpisuje się w moją koncepcję pasteli i zdecydowałam się na całkowite oczyszczenie ich z farby.
Wybaczcie ale nie zrobiłam zdjęcia "przed" ale zarys krzesła możecie zobaczyć tutaj:

before...


Surowe drewno lekko pobieliłam i zawoskowałam.


Wymieniłam "środki" krzeseł (sprężyny były w dobrym stanie) i wykonałam im nową tapicerkę.

To już efekt końcowy:-) zdjęcia zrobione na szybko przed spakowaniem. Krzesła oczywiście docelowo znajdą swoje miejsce w stodole:-)

Pierwsza wersja różana:


Na siedzisku jest biało-różowa krateczka z bawełny, na oparciu - drobniutkie różowe różyczki:-) Wszystko wykończone różową taśmą i sznurkiem.

Druga wersja w błękitach, tak żeby nie było za słodko:-)


Na siedzisku błękitno-szary len, na oparciu róże w błękitach i wykończenie błękitno-szarymi taśmami i sznurami.

Chcąc uchronić siedziska przed łapkami moich dzieciaczków uszyłam podusie, które będzie można w razie potrzeby zdjąć i uprać.



Plecki krzesełek również wykończyłam tą samą "różaną" tkaniną:



I komplecik bez podusi i z....




A teraz trzymajcie za mnie kciuki bo muszę przerobić jeszcze 4 krzesła a drewno jest twarde i wbijaniu zszywek towarzyszą słowa, których cenzura nie przepuści...:-)
Dodatkowo nadszedł czas na malowanie wnętrza stodoły, pozostaje nam więc zakasać rękawy i ... do roboty!!!

Pozdrawiam Was gorąco
Magda